Juz nie dlugo narodze sie na nowo 18.11.2011 to dzien przeszczepu od wspanialego dawcy mojego rodzenego brata
dzisiaj jest dzien ulgi.. bo wczoraj mialam mega chemie.. 10 butelek po 1000ml kazda ciezkiej chemi ktora zabija mi szpik bez mozliwosci odrodzenia .. dlatego bedzie przeszczep :) Przeszlam ja wyjatkowo dobrze. dzisiaj dzien na antybiotykach i jakis pluczkach. Buziaki moi kochani! Przepraszam ze nie odzywalam sie tyle czasu.. a W skrocie wam zdradze ze zmienilam nazwisko:) bylo wesele.. bylam w styczniu w gorach, potem od wiosny zaczelo sie sypac bo przeszlam az 3 nawroty choroby.. a wczoraj skonczylam z chemia! Miejmy nadzieje ze ostatnia chemia w zyciu! Buziaki jutro napisze cos wiecej
Wkoncu sie doczekalam 8 wrzesnia podaja mi ostatni kidrlose. czy jakos tak.. bede mnie trzymac max.2dni bo chca mi zrobic jakies badania kontrolne czyli 9 badz 10 wrzesnia ide do domu. Czy za tydzien do domu. Zeby bylo smiesznie .. ja juz zaczynam sie pakowac zeby nie wyjsc z 20 torbami.. bo troche sie tego nazbieralo przez 3 miesiace, 9 wrzesnia bedzie dokladnie 3 miesiace :) czyli dokladnie 92 dni tutaj :P Dzisiaj jest 85 dzien pobytu za 51 dni biore slub :) Czuje sie dobrze. Ten kidrolose.. czy jakos tak dostaje co 3 dni.. dzisiaj dostalam 2 dawek a ogolnie mam 4 dawki, jeszcze dostane w niedziele i w srode.. a potem do domu...Narescie !!! BUZIACZKI. Bede nadal pisac nawet jak bede w domku a przynajmniej sie postaram :) Pozdrawiam wszystkich :)
3SIERPNIA
Wczoraj mialam punkcje i musialam lezec ze 12 godzin. Dzisiaj ostatnia chemioterapia przez 3 dni - do czwartku. Od 8 sierpnia bede dostawala w zastrzyku - czynnik wzrostu (odpornosci) . Po tej chemioterapi czekamy na spadki - niska odpornosc a potem wzrost i do domku :) Aha, proponowali mi przeszczep szpiku- ale sie nie zgodzilam- za duzo skutkow ubocznych po przeszczepie, zreszta mnie to psychicznie wykonczy. Takze bede miala leczenie podtrzymuwujace- co 1,5msc na 2 dni przyjazd do szpitalu i beda mi podawac jakies leki i tak przez 2 lata. Oczywiscie teraz powyjsciu czeka mnie powrot do szpitala na krotko na kilka dni - podadza mi jakis lek. Potem bede miala naswietlania glowy i na 10 dni bede obok w szpitalu onkologicznym. A potem do domu i zacznie sie leczenie podtrzymueujace :)Trzymajcie za mnie kciuki i prosze o modlitwe zebym juz nigdy nie miala nawrotu tej choroby - nikomu jej nie zycze mowie to z calego serca. BUZIAKI i POZDRAWIAM
6SIERPNIA
Niestety nie wszystko tak ladnie wyglada jak sie wydaje.. Dzisiaj przyszla lekarz tak jak co dzien zbadac mnie itd. Powiedziala ze dzisiaj jej ostatni dzien ze idzie na urlop i przejmie mnie dr.Kołkowska. Niestety powiedziala mi tez ze wyjde dopiero we wrzesniu, poniewaz ze zwgledu na to ze nie zgodzilam sie na przeszczep to podadza mi jakis lek , ledwo wzrosnie mi odpornosc po tej chemi i dostane ten lek. Przy lekarzu sie nie rozplakalam.. ledwo wyszla i poplynely mi lzy.. ze smutku ze dlugo jeszcze nie zobacze domu.. ale mysle sobie w duchu.. jesli ma mi to pomoc i juz wiecej nie bede musiala tu wracac to scierpie to. Jezus oddal za nas zycie i przy tym nie uronil ani jednej lzy..
Pozdrawiam. Dziekuje wszystkim dobrym ludzia ktorzy mnie wspieraja duchowo i fizycznie. Ciezko mi bylo zostac z tym wszystkim sama. A tak to mam WAS! Dajecie mi codziennie tyle energi ze do wrzesnia napewno wytrzymam. Moze to smiesznie zabrzmi.. ale pobyt tutaj traktuje jako najdluzszy wieczor panienski :) albo ostatnie panienskie wakacje :)
16SIERPNIA
Jeszcze chyba spędze tu miesiac:( 68dni do slubu :) juz wszyscy w szpitalu, pielegniarki, nawet panie salowe, pytaja sie kiedy do domu. Powoli zapominam jak wylada dom, myslalam ze jeszcze skorzystam z tej pogody, posiedze pod parasolem na tarasie :) pewnie jak wyjde to bedzie juz chlodno i deszczowo , obym takiej pogody nie miala na weselu. U mnie dni wszystkie takie same.. tylko ok 15 przychodzi siostra z zastrzykiem odpornosci, bo mam jeszcze slaba odpornosc. A tak to nic sie nie dzieje, nawet na korytarz nie wolno mi wyjsc bo mam kiepskie wyniki - no coz dzialanie chemi, ale w tym tygodniu powinno mi sie wszystko wyrownac, bo 21 sierpnia w sobote, mam dostawac Asparaginaze.. bede miala 8 dawek co 3 dni.. a potem EXIT ----------- i DOM :) Dobrze ze nic mnie nie boli :)
21 LIPIEC
Mam troche zaleglosci, no coz takie skutki chemii.. ona dziala do 10 dni o podania, 10dzien dziala najsilniej. Mialam kilka dni ze nic mi sie nie chcialo, najchetniej bym spala i przespala caly pobyt tutaj. Jest tu od 9 czerwca i czekam na ostatnia dawke chemi, narazie rosnie mi dopiero odpornosc po ostatniej chemii. Jeszcze czeka mnie 1 naklucie ledzwiowe tzw.punkcja. A czas tak wolno plynie.. masakra. Prawdopodobnie czekac bedzie mnie przeszczep szpiku ale to dopiero po slubie. Decyzja zapadnie po tzw. ocenie - co jakis czas przyjezdzam z domu na pobranie szpiku tzw. z biopsje- boli jak cholera, jakby ktos wyrywal ci biodro. Ale nigdy nie uronilam lzy. Za to w czasie tego zabiegu spiewam sobie to mi pomaga sie odstresowac :) robia mi jeszcze morfologie krwi. I mam tez TK- Tomografie Komputerowa to na ul.Bobrowieckiej wiec jade tam z domu, a wyniki oni przesylaja do mojego instytutu. Potem tel umawiamy sie na wizyte w instytucie - o wyniku tych badan (ocena) Dzisiaj mam taki super nastroj. KOLEJNY DZIEN PRZYNOSI NAM NOWE SZANSE. Nigdy nie sadzilam ze mam tak silny organizm- ale to Bog daje mi sile do walki. Bede walczyc- nie poddam sie bo mam po co i dla kogo zyc :) Nie moge doczekac sie domu.. wiem ze to juz nie dlugo. Chyba jak wroce to ucaluje ziemie na ktorej stoi moj dom. Kiedys inaczej patrzylam na zycie. Takie blache rzeczy byly wazne.. a teraz zeby byc tylko z rodzina i przyszlym mezem tylko to sie liczy. I zeby pokonac ta chorobe!! Dziekuje wam moi kochani za kazde wsparcie- dzieki wam mam wiekszego powera do walki. Buziaki
27LIPIEC
Nadal nie wiem co dalej.. nie wiem kiedy chemia :( odpornosc mi podskoczyla, za to plytki mam male. mam tylko 18 tysiecy a norma jest od 150tysiecy, ale zeby zrobic punkcje musze miec gdzies z 40 tysiecy. Dzisiaj kolejny dzien jak ja to nazywam - nic nie robienia, czuje sie dobrze, ale dobija mnie takie czekanie.. Pogoda za oknem - paskudna, ale przynajmniej troche chlodu.. dzisiaj jest 48 dzien pobytu tutaj... ile jeszcze???? do slubu zostalo 88dni. Powoli czuje sie tu jak w wiezieniu.. inni chorzy przychodza tutaj i wychodza.. a ja ?? musze tu jeszcze zostac. Nawet pielegniarki pytaja mnie kiedy wkoncu do domu.. a ja nie wiem co mam odpowiedziec. Wiem ze wkoncu ten dzien nastapi- i zobacze swiat po za instytutem :) Kochanie pozdrowionka dla ciebie- razem przetrwamy wszystko :)
3SIERPNIA
Wczoraj mialam punkcje i musialam lezec ze 12 godzin. Dzisiaj ostatnia chemioterapia przez 3 dni - do czwartku. Od 8 sierpnia bede dostawala w zastrzyku - czynnik wzrostu (odpornosci) . Po tej chemioterapi czekamy na spadki - niska odpornosc a potem wzrost i do domku :) Aha, proponowali mi przeszczep szpiku- ale sie nie zgodzilam- za duzo skutkow ubocznych po przeszczepie, zreszta mnie to psychicznie wykonczy. Takze bede miala leczenie podtrzymuwujace- co 1,5msc na 2 dni przyjazd do szpitalu i beda mi podawac jakies leki i tak przez 2 lata. Oczywiscie teraz powyjsciu czeka mnie powrot do szpitala na krotko na kilka dni - podadza mi jakis lek. Potem bede miala naswietlania glowy i na 10 dni bede obok w szpitalu onkologicznym. A potem do domu i zacznie sie leczenie podtrzymueujace :)Trzymajcie za mnie kciuki i prosze o modlitwe zebym juz nigdy nie miala nawrotu tej choroby - nikomu jej nie zycze mowie to z calego serca. BUZIAKI i POZDRAWIAM
Wczoraj rozmawiałam z swoim lekarzem prowadzacym... kolejna dawke chemi.. przelozyl mi na ten poniedzialek. Dziwny zbieg okolicznosci. Mam dobre wyniki badan, chemia za 2 dni.. a przez weekend nie ma lekarzy. Moze wyjde na 2 dni do domku:) ale bym chciala, zobaczylabym swojego pieska, 2 dni we swoim lozku to dopiero cos :P Choroba nie jest taka straszna mowie Wam. Najbradziej sie ciesze ze jest wyleczalna, nie wiem co by bylo gdybym sie dowiedziala ze mam 6 msc zycia! Moja siostra cioteczna ma dzis slub, niestety na nim mnie nie bedzie. Leże w IHiT na Ursynowie, maja tu bardzo dobre warunki. To nowy budynek. Mam swoj pokoik- a w nim TV i lazienke. Tylko lozko odbiega tu od normy.. bo jest elektryczne na pilota :)jedzonko podjezdza pod drzwi, przychodzi serwis sprzatajacy.. normalnie jak dla gwiazdy filmowej :P Buziaki i dzieki Wam za kazde wsparcie, ze jestescie blisko ze mna myslami, naprawde to czuje!!
Niestety dom.. zobacze dopiero za 3 tygodnie.. eh a mialo byc tak pieknie. Ale jesli mam wyzdrowiec to przecierpie te 3 tygodnie.
Zawsze lubilam, biologie.. mam nawet mature z niej. Jestem po 1wszej dawce chemii w tym leczeniu.. przede mna jeszcze 3 takie. Jutro wlasnie ta druga.. bedzie leciec 24h .. dam rade:) Wszyscy mnie wspieraja.. mama , tata, przyszly maz:) gdyby nie oni to nie wiem co bym zrobila.
Jestem juz po 2 dawce chemii.. w tym leczeniu.. jeszcze przede mna 2 takie. Leciala ta chemia 26 godzin. Wczoraj o 21 mnie odlaczyli. Dzisiaj (23 czerwca) zjadlam cokolwiek dopiero o 16, wogole nie mam apetytu, chce mi sie wkolko spac i nie jest ze mna zbyt dobrze :( Mam poparzony przelyk przez ta chemie (taki skutek uboczny ) :( z dnia na dzien blizej wyjscia.
Dzisiaj mija 5lat jak jestem z robertem, kurcze 5 lat - szmat czasu no i roczek naszych zareczyn:)
Dostałam od przyszlego meza - zloty pierscionek z diamencikiem (przypomina obraczke) zeby jeszcze było fajnie.. to nie dał mi go tak odrazu, tylko znowu ukleknal tak jak roczek temu :) moja odpowiedz brzmiala identycznie : TAK!!! a ja w prezencie sprawilam mu portfel , ktory sam uprzednio wybral jak ja bylam na przepustce szpitalnej. Niestety ten dzien mial tez swoje zle strony.. rano dowiedzialam sie od lekarza ze 3 chemie mam dopiero 5 lipca.. to za 8 dni.. czyli rownoczesnie przedluzy sie moj powrot do domu.. :( Bylismy z robertem na spacerowniku.. usiedlismy na ławeczce w cieniu.. i chociaz przez chwile nie myslalam o szpitalu, ani o chemioterapii. Chociaz ten rok 2010 nie zaczal sie dla mnie zbyt dobrze.. to dobrze sie skonczy.. w pazdzierniku zmienie nazwisko, 1 rodzinne wspolne swieta i sylwester.. dla tych rzeczy warto jest przecierpiec te leczeniu tuw szpitalu. Dziekuje wam wszystkim ktorzy odwiedzacie mojego bloga :* kochani jestescie. Nie martwcie sie ja sie nie poddam chocby nie wiem co.. :) Buziaki i do jutra :* teraz bede czesciej pisac bo juz wrocilam do formy - duzo lepiej sie czuje :)
15 Stycznia 2010 - ten dzien zapamietam na długo, moje zycie stanelo do gory nogami. Dowiedzialam sie ze jestem chora na OSTRA BIAŁACZKE LIMFOBLASTYCZNA. Powiem szczerze ze nie popłynela mi zadna łza.. zaraz zaczelam myslec.. ze musze poddac sie leczeniu i wyjde z tego. Tak bardzo chcialam miec długie włosy, niestety przy chemioterapii zaczely mi wypadac..Potem włosy nie byly juz problemem.. ważne bylo zeby wyzdrowiec. Nigdy nie sadzilam ze bede sie uczyc od poczatku chodzic.. a tak właśnie było. Trafiłam na OIOM.. było ze mna cieżko.. nie wstawałam z łóżka przez 10 dni. Załozyli mi jakis smieszny kolorowy panel.. i podawali 10kroplowek naraz. Zanikły mi miesnie w nogach, nigdy nie sadzilam ze mozna sie wykapac i zmienic posciel w lozku w tym samym czasie. Wiele rzeczy sie jeszcze czlowiek uczy. Teraz jestem na leczeniu konsolidujacym. Mialam 2 przepustki do domu po miesiac :) Tak sobie mysle ze gdyby Bog chcial to dawno by mnie zabrał.
e-blogi.pl [Załóż blog!] Subskrybuj blogi [Zamknij reklamy] |